Dokąd na weekend z dziećmi – Polska – Columna Medica (łódzkie)

Od zawsze sporo podróżowaliśmy. Oczywiście teraz, po urodzeniu Stasia, mamy wrażenie, że przed ciążą i porodem podróżowaliśmy za mało, ale bardzo się staraliśmy, żeby ten już prawie rok od kiedy jesteśmy rodzicami w miarę możliwości upłynął nam na walizkach. Nie mamy się co porównywać z tymi niesamowitymi rodzicami, którzy biorą na plecy plecaki, pod pachę dzieci i wyjeżdżają na trzy lata do Azji, ale pokazywanie świata to część mieszanki wychowawczej, jaką chcemy zafundować Staniowi. Czytaj dalej

Kosmetyki do pielęgnacji dziecka – moja lista TOP 3

Kiedy Maja była w ciąży zrobiliśmy spory research odnośnie kosmetyków dla noworodka i małego dziecka, które będą nam potrzebne przez pierwsze miesiące po porodzie. Wiadomka – promki, lepiej wcześniej, niż później, itd…

Ten proces to naprawdę spora pułapka, zewsząd reklamy o tym, co MUSISZ  MIEĆ, żeby Twoje dziecko było rozwijało się prawidłowo. A znaczna część z tych produktów „must have” jest naprawdę zbędna. Szkoda tylko, że dowiadujemy się o tym głównie na własnym przykładzie już po tym, kiedy większość z tych „niezbędnych” rzeczy wylądowała w koszu po jednokrotnym użyciu. Na szczęście my mieliśmy w sobie na tyle samokontroli, że kupiliśmy bardzo niewiele rzeczy, które potem okazały się nieprzydatne. Cieszę się, że mogę się podzielić naszym doświadczeniem. Polecam dwa poprzednie wpisy zakupowe: Czytaj dalej

Niania WANTED, czyli jak znaleźliśmy super nianię

Wiem, wiem — dawno się nie odzywałem… Bardzo się stęskniłem za tym blogiem, ale naprawdę mam kilka dobrych wymówek! Przede wszystkim w zeszłym tygodniu spędziliśmy bardzo przyjemny weekend rocznicowy (to już druga rocznica naszego ślubu pod drzewem w Dworze Dawidy na Mazurach!) w kameralnym SPA pod Łodzią – Columna Medica. Złapaliśmy super promkę na Travelist (link tutaj) i poleniuchowaliśmy się w przestronnym pokoju 2+1 z pełnym wyżywieniem, prywatnym basenem z podgrzewaną wodą i toną zabawek dla Stasia, w którym robiliśmy TAKIE rzeczy, a widok z pokoju mieliśmy naprawdę wspaniały! Sam zobacz: Czytaj dalej

10 miesięcy tacierzyństwa – totalna (r)ewolucja

Staś ma już prawie 10 miesięcy. Nie mam pojęcia, kiedy to zleciało, serio. Od 10 miesięcy śpię inaczej, myślę inaczej i mam kompletnie poprzestawiane priorytety w życiu. Przez te 10 miesięcy wykańczaliśmy nowe mieszkanie (kompletnie zasypując je rzeczami Stasia i dla Stasia), zmieniliśmy jeden samochód, byliśmy w Paryżu, na road tripie po pięciu krajach, na nartach w Beskidach i tysiąc razy na weekend u dziadków. Czytaj dalej

Krótka instrukcja usypiania dzieci dla początkujących ojców

Instagramie – przemówiłeś!😄

Bardzo przydałby mi się taki artykuł jeszcze kilka miesięcy temu… Cóż, tych kilka miesięcy później jestem ZNACZNIE bogatszy o doświadczenia w usypianiu mojego dziewięciomiesięcznego Stasia.

Wiadomka – każde dziecko jest totalnie inne. Jedne śpią pięknie prawie każdej nocy, i to bez konieczności stosowania sztuczek takich, jak opisane poniżej, a na inne, te przeciwnego bieguna, nie działa po prostu nic. Nasze przejścia ze Stasiem pokazały, że tak naprawdę dziecko śpi tylko wtedy, kiedy chce. A samo sztuczne usypianie do spania na pewno go nie zmusi, może co najwyżej mu trochę w tym pomóc. Czytaj dalej

Podział obowiązków w rodzinie z perspektywy faceta, czyli JAK JA MAM Z NIM ROZMAWIAĆ?

Jeżeli to nie jest pierwszy wpis na tym blogu, który czytasz, to pewnie wiesz, że dość często wspominam o tym, że DZIECKO ZMIENIA WSZYSTKO. Układ w związku, sprawy finansowe, zarządzanie czasem, plany wyjazdowe, seks (o czym przeczytasz TUTAJ)

Moja perspektywa jest lekko ograniczona – jesteśmy rodziną 2+1. W rodzinach wielodzietnych wygląda to pewnie bardzo inaczej, ale ponieważ większość z was jest albo rodzicami od niedawna, albo macie dzieci dopiero w planach, to postaram skupić się na tym, jak ogarnąć sam proces zmian w kwestii obowiązków rodzinno-domowych, a nie jak zmenedżować stado głodnych i głośnych maluchów w wieku 0-9. O tym będzie oddzielny wpis…za kilka lat😃. Czytaj dalej

Seks w ciąży i po porodzie – mity, których wcale nie obalam – PART ONE

Zbierałem się do wpisu o seksie w ciąży i po porodzie długie tygodnie. Temat kontrowersyjny i to wcale nie ze względu na to, że pojawia się w nim to straszne, zakazane słowo na „s”, ale dlatego, że kwestia współżycia (lub jego braku) w związku, w którym co najmniej jedno z was jest w ciąży obrosła tyloma mitami, a do tego większość aspektów z nim związanych jest tak cholernie indywidualna, że jakakolwiek opinia przelana na papier i wysłana w tłum jest jak spacer po bardzo cienkiej linie. Do tego prowadzenie bloga wcale nie oznacza, że chcę wywalać swoje prywatne życie na widok publiczny, więc bardzo starałem się znaleźć balans między tym, co prywatne, a tym, co chcę napisać na podstawie również własnego doświadczenia. Czytaj dalej

Moje ulubione miejsca w Warszawie na weekendowy wypad ze Stasiem

Lipiec, mamy piękną pogodę! Udało mi się schować za oceanem, kiedy Polskę zaatakowała plaga ulew i wróciłem już na kolejną falę wakacyjnych upałów!

Mieszkanie w Warszawie, czy też pod Warszawą, i wychowywanie kilkumiesięcznego malucha ma ogromnie dużo zalet i kilka wad. Wady wydają się być oczywiste – wszędzie tłumy, drogo i ciągle za mało zieleni. Zalety – przebogata oferta zabawowo-kulturalna dla dzieciaków (sporo atrakcji jest gratis!), ogrom kolegów i koleżanek do zabawy (pozytywny side-effect w/w tłumów) oraz sporo wydarzeń i miejsc hybrydowych, czyli takich, gdzie rozerwą się i maluchy i rodzice. Czytaj dalej

Tata podróżujący, czyli jak opanować tacierzyństwo (i związek) na odległość?

Cześć! Tęskniliście?😃

Przez ostatnie dwa tygodnie byłem w Stanach na kolejnym dłuższym wyjeździe służbowym. Jak zwykle było bardzo intensywnie – nawet pomimo tego, że obiecałem sobie, że wrzucę chociaż jeden wpis, nie udało się. Przez jet lag przez pierwsze kilka dni wstawałem codziennie o 4-5 rano (na osłodę dostawałem spacery po Waszyngtonie przy wschodzącym słońcu i po pustych ulicach), a jak już przyzwyczaiłem się do nowej strefy czasowej, to zaczęło się robić bardzo intensywnie. Wracałem do hotelu o 17, i już nie miałem sił ani ochoty na nic, poza prysznicem i krótkim spacerem. No i telefonem do domu (o ile wyrobiłem się przed północą…) Czytaj dalej