Odłóż ten telefon.

Czy masz czasem wrażenie, że brakuje ci czasu dosłownie na wszystko? Bo ja mam. Moje poranki to czterdzieści pięć minut dojazdu do pracy, osiem godzin w centrum Warszawy i prawie godzina powrotu do domu. Do tego milion rzeczy, których wymaga nasze niemałe mieszkanie, moja na nowo odkryta pasja do gotowania, comiesięczna seria rachunków, o zapłaceniu których trzeba pamiętać, częste sprzątanie mieszkania, bo moja alergia na roztocza… Lista prawie bez końca. Dzisiaj chcę napisać o tym, że są rzeczy, z których można zrezygnować, żeby zyskać czas na to, co jest naprawdę ważne. O tym, że czasem opłaca się zwolnić, przestać scrollować, klikać, kupować i komentować, żeby mieć czas na czerpanie radości z życia.

Co jest dla Ciebie ważne?

Moje priorytety są jasne – Maja, Staś, nasze koty, sen. Mamy to szczęście, że Staś ostatnio zaczął całkiem przyzwoicie spać, więc póki co zawiesiliśmy tryb zombie. Chyba na razie udaje mi się niczego i nikogo nie zaniedbywać aż tak, żebym musiał się wstydzić, ale doszedłem do wniosku, że zawsze warto coś zmienić, poprawić, ulepszyć, więc postanowiłem spojrzeć z góry na swój dzień i na poważnie, krok po kroku, powalczyć z największymi pożeraczami wolnego czasu. 

Od kilku lat nie mamy w domu telewizora. Rezygnacja z niego to był rewelacyjny pomysł. Dzięki temu wygrywamy dobre kilka godzin każdego popołudnia, które możemy przeznaczyć na bycie sobą i ze sobą. Pewnie nasi sąsiedzi myślą, że jesteśmy nienormalni, ale bardzo, BARDZO polecam życie bez telewizora. Przyzwyczajenie się do jego braku zajmuje naprawdę tylko kilka dni! Po stronie zysków jest czas i mniej szumu w głowie.  

Zbieraj doświadczenia, nie rzeczy

2019 to 2019, nie oszukujmy się – nie za bardzo da się nie wypaść z obiegu bez smartfona i socjali. Jednak to, że jeden przedmiot – telefon – może negatywnie wpływać na nasze nawyki, kraść nam czas, który powinniśmy spędzać z najbliższymi, negatywnie wpływać na naszą samoocenę zmuszając do bezustannego porównywania się z retuszowanymi sesyjnymi fotami influencerów na Insta, jest po prostu smutne. Zawsze lubiłem gadżety, chociaż nigdy nie miałem wrażenia, że posiadam ich zbyt wiele. Pomyśl sam – dostępny za cztery tysie ajfon to jedynie narzędzie do kupowania kolejnych, zupełnie niepotrzebnych nam rzeczy, bo klikanie na ‚KUP TERAZ’ sprawia, że czujemy się dobrze. Kupowanie rzeczy daje nam poczucie tego, że kontrolujemy sytuację, że rozwiązujemy jakiś problem. Mam powiesić obraz? Kupuję wiertarkę! I wkręty. I przedłużacz. Dziecko nie chce spać? Kupuję nowy materac/nowe łóżeczko/nowy śpiworek. A psychologia wyraźnie mówi – człowiek, który nie potrafi stworzyć udanych związków z innymi ludźmi rekompensuje sobie tworzeniem relacji z przedmiotami, zakupoholizmem, jak również, że chciwość jest pierwszą przyczyną naszego nieszczęścia. A ja zwyczajnie sam na siebie się wkurzam, że mój telefon w jakiś cudowny sposób ciągle za mną łazi, nawet po siedemnastej, kiedy najzwyczajniej w świecie już nie powinien. 

Instagram @tatalukasz.pl

Uwolnij się od telefonu

Mój plan to: 
(1) wyłączenie większości powiadomień – pewnie to znasz: dostajesz powiadomienie, że ktoś odpisał na Twój komentarz na fejsie, więc bierzesz telefon tylko po to, żeby mu odpisać, a czterdzieści minut później orientujesz się, że przejrzałeś pół Instagrama?  (2) wywalenie FB i Twittera z telefonu – FB potrzebuję do pracy pozablogowej i naturalnie do samego bloga też. Tyle, że nie potrafię przypomnieć sobie ostatniej sytuacji, kiedy wybuchła jakaś wojna, bo nie było mnie na fejsie. Niech sobie chodzi w tle w przeglądarce w trakcie dnia, ale chyba przestanę pozwalać mu kraść mi wieczory. (3) wyczyszczenie telefonu ze wszystkich aplikacji, których nie użyłem od początku roku – na przykład taki UberEats – mam od trzech lat, skorzystałem raz… A czasami się łapię, że go przeglądam szukając czegoś, co mogę mieć ochotę zjeść jutro na lunch. I nigdy tego nie zamawiam. (4) częstsze wychodzenie z domu bez telefonu – na przykład na spacer, czy szybkie zakupy – skupić się na spacerowaniu podczas spaceru… Ciekawe, czy to jeszcze potrafię.

Bardzo zazdroszczę ludziom, którzy nie stracili bardzo fajnej umiejętności – monotaskingu – czyli skupienia się na jednej rzeczy. Do pisania tego posta podchodziłem dobre kilkanaście razy, a większość przerw to wina przychodzących powiadomień w telefonie albo komputerze. Odcięcie się od tych wszystkich przeszkadzaczy to część planu na bycie super tatą, skupienie się na spędzaniu czasu ze Stasiem. Mam na siebie tysiąc pomysłów – chcę się nauczyć solidnych podstaw Final Cut Pro, żeby w końcu zacząć wrzucać dla was jakieś super filmy. Chcę planować nasze rodzinne wyjazdy, a nie oglądać na socjalach podróże innych ludzi. Chcę żyć.

Hmm… o czym jeszcze zapomniałem? Daj znać w komentarzu poniżej! 

Jeżeli chcesz wiedzieć, co u mnie słychać, to polub mnie na Facebooku i obserwuj na Instagramie.

Nie zapomnij udostępnić tego wpisu, a jeżeli na Twoim profilu wywiąże się ciekawa dyskusja pod postem z linkiem do bloga Tata Łukasz, to koniecznie prześlij mi screen na Instagramie – shoutout w Instastory gwarantowany!



Praw­dzi­we szczęście? Móc się dzielić:
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email
Print this page
Print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.