Ona jest w ciąży! Cztery rzeczy, które musisz zacząć ogarniać natychmiast

Jeden z moich ulubionych aktorów – Sean Penn – powiedział kiedyś w wywiadzie dla amerykańskiej edycji Playboya, że są rzeczy, które faceci powinni mówić sobie szczerze. No to proszę: tak, pojawienie się dziecka wywali Twoje życie do góry nogami. Jasne, możesz udawać do ostatniej chwili, że nie, ale w momencie jego przyjścia na świat pewne tematy przechodzą z kategorii pilne na SUPER-ULTRA-MEGA-PILNE. Uwierz, podejmowanie trudnych decyzji podczas porodu przy całym jego uroku, o czym piszę tutaj, jest raczej niemożliwe, więc zacznij to robić wcześniej. Najlepiej dużo wcześniej…

1. Plany zawodowe obojga rodziców – tę rozmowę najlepiej odbyć jeszcze przed zajściem w ciążę, lub zaraz po tym, jak dowiedzieliście się, że zostaniecie rodzicami. W przypadku mam, ciąża to w znacznej większości przypadków – może trochę mniej w wolnych zawodach – zawieszenie kariery na dobre kilka-kilkanaście miesięcy. O ile pod względem ochrony prawa kobiet w pracy zaczynamy doganiać zachodnie modele państwa opiekuńczego, to z chwilowym zahamowaniem rozwoju zawodowego nie da się zbyt wiele zrobić. Ograniczony sen i konieczność poświęcenia prawie całej uwagi dziecku raczej nie sprzyja podnoszeniu kwalifikacji, może poza rzadkimi przypadkami mam super-grzecznych, podręcznikowo śpiących dzieci. My, faceci, mamy trochę lepiej, ale uwierz, dawanie z siebie w pracy 100% po przespaniu 4 godzin w kawałkach przez kilka nocy z rzędu jest niełatwe. Pogadajcie o tym, ale nie zapomnijcie też ustalić podziału urlopu macierzyńskiego/tacierzyńskiego. Dobry zestaw informacji o urlopach macierzyńskich jest tu (stan prawny na 2018), a o tacierzyńskim możesz poczytać tutaj. Możesz przejąć nawet do 6 tygodni opieki nad dzieckiem, a to pewnie wymaga dobrej koordynacji z pracodawcą. Ustalcie podział najwcześniej, jak tylko możecie. Weźcie pod uwagę, że po 26 tygodniach urlopu pensja spada do 60% stawki, więc warto wziąć pod uwagę, które z was więcej zarabia i utrata 40% czyjej pensji mniej zaboli was finansowo.

2. Miejsce dla dziecka w Waszym domu – pod koniec ciąży Mai w szalonym tempie wykończyliśmy większe mieszkanie i na 5 tygodni przed porodem zaczęliśmy się tam przeprowadzać. Nie miałem żadnego doświadczenia w opiece nad małymi dziećmi, ale podejrzewałem, że czterdzieści kilka metrów dla trzyosobowej rodziny z dwoma kotami to będzie zdecydowanie za mało. Przenieśliśmy się więc do większego mieszkania i nie mam wątpliwości, że była to bardzo dobra decyzja. W tym momencie prawie półroczny Staś ma swój pokój, który służy raczej za magazyn jego rzeczy i ubrań, śpi z nami w sypialni w łóżeczku Next2Me, w salonie stoi jego kołyska, w której częściej śpią koty 😂, a na podłodze leży kilkumetrowa mata piankowa do zabawy. Ogrom miejsca, które zajmuje małe dziecko i jego rzeczy jest naprawdę zaskakujący. Jasne, że siedemdziesiąt, czy dziewięćdziesiąt metrów kwadratowych to nie jest standardowy rozmiar mieszkania młodej rodziny, więc tym bardziej zaplanujcie wszystko tak, żeby zmieścił się zestaw minimum rzeczy, które będą niezbędne przez pierwsze tygodnie i miesiące: łóżko dla dziecka – wolnostojące lub dostawiane do waszego, kołyska, przewijak, szafa i szafka na jego ubrania (dziecko wyrasta ze wszystkiego dosłownie po kilku razach…), pieluszki (dużo pieluszek!), kosmetyki, wanienka do kąpania, fotelik samochodowy, wózek… Jest tego naprawdę bardzo bardzo dużo. To pewnie dla Ciebie oczywiste, ale zaplanuj porządki i szykowanie wszystkiego na tyle wcześnie, żeby nie wiązało się to z koniecznością wysiłku fizycznego ze strony matki Twojego dziecka, a na pewno nie w okresie zaawansowanej ciąży.

3. Plan opieki nad dzieckiem na najbliższy rok – jeżeli macie rodziców mieszkających blisko i mogących chociaż od czasu do czasu zająć się dzieckiem, to mega Ci zazdroszczę. U nas niestety jest z tym znacznie gorzej, a przez to na kolacji we dwoje przez ostatnie pół roku byliśmy do tej pory dwa razy, a w kinie dwa razy mniej 😞. Nie zostawiaj tego tematu tylko jej – to Ty jesteś ojcem i powinieneś ogarniać takie tematy samodzielnie. Jeżeli możesz – pogadaj z rodzicami i teściami, jaką rolę widzą dla siebie w opiece nad Twoim dzieckiem – na ile chcą się zaangażować czasowo. Nie traktuj swojej mamy ani teściowej jako darmowej niani. To już nie te czasy – dzisiejsi dziadkowie mają znacznie bardziej ambitne plany po sześćdziesiątce niż ich rodzicie. Jeżeli czeka was temat niania, to zacznijcie jej szukać z czteromiesięcznym wyprzedzeniem. Nie szukajcie byle kogo – od osoby, z którą Twoje dziecko będzie spędzać długie godziny zależeć będzie w znacznym stopniu jego rozwój – wybierzcie osobę z kwalifikacjami i referencjami. Kogoś, kto nie przychodzi posiedzieć przy dziecku, a aktywnie zadba o jego rozwój i ogarnia najnowsze trendy w pedagogice, dietetyce małych dzieci i przy okazji może zabrać małego/małą na basen. My szukamy, na razie tylko na niania.pl, ale idzie bardzo ciężko 😐. O tych poszukiwaniach na pewno niedługo będzie oddzielny wpis.

4. Porozmawiajcie sobie szczerze o zmianach, jakie niewątpliwie lada chwila nastąpią w waszym życiu. Zmieni się bardzo wiele, im lepiej zrozumiecie, co was czeka, tym większa szansa, że nie ucierpi na tym wasz związek, ani wasze zdrowie psychiczne. Czego oczekiwać? Tego, że będziecie musieli sobie radzić z tą całkowicie nową, ekstremalną sytuacją na totalnym zmęczeniu i niewyspaniu. Zapomnijcie na kilka tygodni o znajomych – te pierwsze kilkanaście dni to czas wyłącznie dla was na przyzwyczajenie się do swoich nowych ról. Po Twoim powrocie do pracy nie wszystko wróci do stanu sprzed porodu. Wieczory będziesz spędzał w domu, a nie w multitapie z kumplami, żeby ona mogła w końcu chwilę odpocząć, coś zjeść i w końcu się ogarnąć. Pogadajcie też o finansach – małe dziecko potrafi być zabójcze dla rodzinnego cash flow. Przygotuj się na jej humory i narzekania – to nie jest wina tego, że Cię już nie chce. Równanie składające się ze zmęczenia, niewyspania, burzy hormonalnej i konieczności ogarnięcia miliona rzeczy jednocześnie z reguły daje wynik w okolicach wybuchu złych emocji. Im bardziej się na to przygotujecie i im lepiej zrozumiecie, co was czeka, tym większa szansa, że jako para nie wyjdziecie z tego pokiereszowani.

A zatem jeszcze raz – do znudzenia – planning is everything.

Jeżeli chcesz wiedzieć, co u mnie słychać, to polub mnie na Facebooku i obserwuj na Instagramie. 

Nie zapomnij udostępnić tego wpisu, a jeżeli na Twoim profilu wywiąże się ciekawa dyskusja pod postem z linkiem do bloga Tata Łukasz, to koniecznie prześlij mi screen na Instagramie – shoutout w Instastory gwarantowany! 

Praw­dzi­we szczęście? Móc się dzielić:
Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email
Print this page
Print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.