Podział obowiązków w rodzinie z perspektywy faceta, czyli JAK JA MAM Z NIM ROZMAWIAĆ?

Jeżeli to nie jest pierwszy wpis na tym blogu, który czytasz, to pewnie wiesz, że dość często wspominam o tym, że DZIECKO ZMIENIA WSZYSTKO. Układ w związku, sprawy finansowe, zarządzanie czasem, plany wyjazdowe, seks (o czym przeczytasz TUTAJ)

Moja perspektywa jest lekko ograniczona – jesteśmy rodziną 2+1. W rodzinach wielodzietnych wygląda to pewnie bardzo inaczej, ale ponieważ większość z was jest albo rodzicami od niedawna, albo macie dzieci dopiero w planach, to postaram skupić się na tym, jak ogarnąć sam proces zmian w kwestii obowiązków rodzinno-domowych, a nie jak zmenedżować stado głodnych i głośnych maluchów w wieku 0-9. O tym będzie oddzielny wpis…za kilka lat😃. Czytaj dalej

Seks w ciąży i po porodzie – mity, których wcale nie obalam – PART ONE

Zbierałem się do wpisu o seksie w ciąży i po porodzie długie tygodnie. Temat kontrowersyjny i to wcale nie ze względu na to, że pojawia się w nim to straszne, zakazane słowo na „s”, ale dlatego, że kwestia współżycia (lub jego braku) w związku, w którym co najmniej jedno z was jest w ciąży obrosła tyloma mitami, a do tego większość aspektów z nim związanych jest tak cholernie indywidualna, że jakakolwiek opinia przelana na papier i wysłana w tłum jest jak spacer po bardzo cienkiej linie. Do tego prowadzenie bloga wcale nie oznacza, że chcę wywalać swoje prywatne życie na widok publiczny, więc bardzo starałem się znaleźć balans między tym, co prywatne, a tym, co chcę napisać na podstawie również własnego doświadczenia. Czytaj dalej

Moje ulubione miejsca w Warszawie na weekendowy wypad ze Stasiem

Lipiec, mamy piękną pogodę! Udało mi się schować za oceanem, kiedy Polskę zaatakowała plaga ulew i wróciłem już na kolejną falę wakacyjnych upałów!

Mieszkanie w Warszawie, czy też pod Warszawą, i wychowywanie kilkumiesięcznego malucha ma ogromnie dużo zalet i kilka wad. Wady wydają się być oczywiste – wszędzie tłumy, drogo i ciągle za mało zieleni. Zalety – przebogata oferta zabawowo-kulturalna dla dzieciaków (sporo atrakcji jest gratis!), ogrom kolegów i koleżanek do zabawy (pozytywny side-effect w/w tłumów) oraz sporo wydarzeń i miejsc hybrydowych, czyli takich, gdzie rozerwą się i maluchy i rodzice. Czytaj dalej

Tata podróżujący, czyli jak opanować tacierzyństwo (i związek) na odległość?

Cześć! Tęskniliście?😃

Przez ostatnie dwa tygodnie byłem w Stanach na kolejnym dłuższym wyjeździe służbowym. Jak zwykle było bardzo intensywnie – nawet pomimo tego, że obiecałem sobie, że wrzucę chociaż jeden wpis, nie udało się. Przez jet lag przez pierwsze kilka dni wstawałem codziennie o 4-5 rano (na osłodę dostawałem spacery po Waszyngtonie przy wschodzącym słońcu i po pustych ulicach), a jak już przyzwyczaiłem się do nowej strefy czasowej, to zaczęło się robić bardzo intensywnie. Wracałem do hotelu o 17, i już nie miałem sił ani ochoty na nic, poza prysznicem i krótkim spacerem. No i telefonem do domu (o ile wyrobiłem się przed północą…) Czytaj dalej

Dlaczego czasem nam nie wychodzi, czyli tacierzyństwo jako emocjonalny rollercoaster

Dwa dni temu wróciłem do domu trochę wcześniej, żeby Maja  mogła wyjść na kilka godzin do kosmetyczki🙄. Mieliśmy zostać ze Stasiem sami. No… plus jeszcze nasze dwa koty😃. No biggie, pomyślałem, zostawałem z nim często i na długo i te wieczory tata+syn były moimi ulubionymi. Trochę zabawy na macie z tysiącem zabawek dookoła, trochę marudzenia i noszenia na rękach, karmionko i spanko. Przy dobrych wiatrach będę miał godzinę dla siebie. Idealnie❗ Czytaj dalej

Nie mamy w domu telewizora! ZWARIOWALIŚMY?!

Kiedy w październiku zeszłego roku wyprowadzaliśmy się z naszego ukochanego mieszkania na Bemowie, a wprowadzaliśmy się do znacznie większego pod Warszawą, podjęliśmy decyzję, że telewizor z nami nie jedzie. Maja była wtedy w dziewiątym miesiącu ciąży, a na nowym osiedlu nie było jeszcze możliwości podłączenia kablówki. Przez kilka dni zastanawiałem się, czy na pewno potrzebuję telewizora do szczęścia, i tak włączałem do tylko rano szykując się do wyjścia do pracy, kiedy Maja jeszcze spała, a wieczorami służył nam wyłącznie jako większy ekran do oglądania seriali na Netflixie. Czytaj dalej

Słowenia – Piran, Portoroż / Chorwacja – Novigrad – co polecam na wyjazd z dzieckiem

Niedawno wróciliśmy z prawie dwutygodniowego wyjazdu samochodem z siedmiomiesięcznym Stasiem. Przejechaliśmy ponad 2500km, potwierdziliśmy, że Staś nie ma choroby lokomocyjnej i tak, jak jego rodzice, uwielbia podróżować!

Nasza „baza” była w Piranie – niewielkiej, ale naprawdę rewelacyjnej miejscowości w Słowenii nad Adriatykiem. Razem z przylegającym do niego Portoroż tworzy hybrydę tradycji (Piran) i nowoczesności (Portoroż) dającą się skonsumować na wiele bardzo przyjemnych sposobów. Czytaj dalej

Wakacje ze Stasiem – Słowenia i Chorwacja – PART THREE

Nasze dziecko jest fantastyczne, a pogoda rewelacyjna! Urlop marzeń (jak na urlop z siedmiomiesięcznym piratem😃), ale to już niestety trzecia, a zarazem przedostatnia jego część.

Jutro wyjeżdżamy z Piranu i na trzy kolejne, ostatnie dni przenosimy się do wyglądającego rewelacyjne hotelu przy jednym z największych aquaparków w Austrii. Chcieliśmy jechać na te trzy do Ljubljany, ale ze względów logistycznych zdecydowaliśmy się przełożyć zwiedzanie stolicy Słowenii na kiedy indziej, a teraz jeszcze trochę poleniuchować w basenach😃. Czytaj dalej

Wakacje ze Stasiem – Słowenia i Włochy – PART TWO

Jesteśmy tu od dwóch dni. Tu, czyli w Piranie w Słowenii. Do Włoch mamy 25 minut jazdy, a Chorwacja jest chyba nawet bliżej. To pierwsze sprawdziliśmy dziś, a to drugie mamy w planach na pojutrze.

To nie jest nasz pierwszy raz z Mają tutaj, mamy więc dobre porównanie tego, jak wyglądają wakacje z małym dzieckiem, a jak bez. I w zasadzie nie do końca pamiętamy, co tu robiliśmy dwa lata temu będąc jeszcze przed ciążą, a nawet przed naszym boho ślubem w osiemnastowiecznym pruskim dworze myśliwskim pod Elblągiem, skąd, nawiasem mówiąc, żadne z nas nie pochodzi😄. Prehistoria. Czytaj dalej

Wakacje ze Stasiem – Słowenia – PART ONE

DOJECHALIŚMY! Jesteśmy w Piranie, czyli tu:

To już nasz drugi raz tutaj. Poprzednio byliśmy sami z Mają dwa lata temu. W tym roku przyjazd tu z siedmiomiesięcznym Stasiem to już kompletnie inna bajka. Ale w dalszym ciągu bajka😃. Poniżej nasza trasa tutaj, jechaliśmy z Warszawy:

Cała trasa zajęła nam dwa dni – wyjechaliśmy z domu w piątek wieczorem, dojechaliśmy z prawie cały czas śpiącym po drodze maluchem aż do Ołomuńca w Czechach o 1 w nocy. Tam zrobiliśmy nocleg w Hotelu Hesperia przy samej trasie (hotel typowo „przytrasowy”; czysto i przyzwoite śniadanie, luksusów zero) i chwilę po 11 wyjechaliśmy dalej. Stasiowi ten pitstop bardzo się spodobał… Czytaj dalej