Rodzicielstwo bliskości – część PIERWSZA. Współspanie (łóżko rodzinne) – jak to jest u nas?

Rodzicielstwo bliskości (RB) to bardzo popularna u nas (albo być może tylko u nas blogerów…), ale też do pewnego stopnia kontrowersyjna filozofia rodzicielstwa. Nie chcę słowem „filozofia” nikogo przestraszyć, bo jest to raczej mniej lub bardziej luźny zbiór rekomendacji i zaleceń sprowadzający się, jak to pięknie określiła moja żona, do traktowania dziecka w taki sam sposób, w jaki my sami chcielibyśmy być traktowani.

Kiedy z inspiracji Mai zacząłem wgryzać się w temat RB bardzo się zdziwiłem, jak wiele przeciwstawnych opinii istnieje na ten temat. Dotyczy to zarówno opinii specjalistów – lekarzy czy psychologów, jak i samych rodziców. Temat jest zdecydowanie zbyt obszerny na jeden wpis, dlatego też skupię się na razie na jednej kwestii ściśle związanej z rodzicielstwem bliskości – wspołspaniu.

Co-sleeping, czyli współspanie, a więc spanie rodziców z małym dzieckiem w jednym łóżku to nic nowego. To nie jest żadna hipstersko-millennialsowa moda, a coś, co istniało na dłuuuugo, zanim powstał Starbucks😃. Jeszcze nie tak dawno, kiedy zdecydowana większość ludzi na ziemi mieszkała w niewielkich domach, często jednoizbowych, spanie małego dziecka z rodzicami wydawało się rozwiązaniem difoltowym, przynajmniej z punktu widzenia logistycznego i podziału niewielkiej przestrzeni życiowej. Nie licząc oczywiście uprzywilejowanych grup społecznych, mogących sobie pozwolić na oddzielne pomieszczenia do niemalże każdego celu. Znaczenie też miał klimat — bliskość matki pomaga ogrzać dziecko, kiedy temperatura znacznie spada. Dopiero po rewolucji przemysłowej i zalążkach miejskiej klasy średniej pompowanej liczebnie przez gwałtowną migrację ludności ze wsi do miast większa liczba rodzin mogła pozwolić sobie na taką „fanaberię”, jak osobny pokój dla dziecka.

Naukowcy twierdzą, że spanie matki/rodziców i dziecka razem z niemowlakiem może mieć bardzo pozytywny wpływ z punktu widzenia hormonów – u wszystkich zainteresowanych bardzo spada poziom kortyzolu, a więc hormonu stresu, a badania przeprowadzone na szczurach potwierdziły również w ich przypadku pozytywny wpływ na  poziom hormonu wzrostu i aktywności enzymów regulujących pracę najważniejszych organów.

Wygodne jest również to, że po każdym karmieniu nie trzeba dziecka odkładać do innego łóżka/zanosić do innego pomieszczenia, a dzieci kilkuletnie (podobno…) potrafią same się obsłużyć w środku nocy bez budzenia matki. Staś niestety wyraźnie woli obsługę kelnerską od bufetu..😢

Najważniejsze jednak wydaje się być budowanie więzi emocjonalnej rodziców z dzieckiem. Im więcej czasu Staś spędza z nami, tym lepiej nas poznaje. Tę więź można jednak budować na wiele sposobów, a to, że śpisz razem ze swoim dzieckiem w jednym łóżku wcale nie zaprzepaszcza szansy na jej stworzenie. Jednak budowanie poczucia bezpieczeństwa u dziecka wydaje się, przynajmniej w naszym przypadku, przekładać bezpośrednio na to, jak Staś na nas reaguje.

Nie ma jednak sensu zmuszać się do współspania, jako jedynej słusznej metody. Natura na różne sposoby podpowiada nam, co jest dla nas i dla naszego dziecka najlepsze. To, w jakiej konfiguracji wszyscy się najlepiej wysypiacie powinno być tą, w jakiej najczęściej śpicie. Naprawdę nie próbujcie zmuszać się do spania w określony sposób, jeżeli komuś z was to nie służy.

Przeciwnicy współspania powołują się na przypadki śmierci najmłodszych noworodków w wyniku przygniecenia przez otyłego rodzica, lub przypadkowego uduszenia poduszką, czy też ciężką kołdrą. Należy pamiętać, żeby w łóżku nie było żadnych luźnych przedmiotów, zwłaszcza, gdy dziecko jest bardzo małe. Dotyczy to misiów, kołderek, poduszek, pieluszek, etc. Dziecko powinno też spać na początku w rożku lub w swoim śpiworku, dzielenie kołdry z rodzicami to temat na za kilka miesięcy po urodzeniu, i to najwcześniej. Pomoce takie, jak dostawne łóżeczko Next2Me wydają się pewne ryzyka dość mocno ograniczać.

Negatywny wpływ co-sleepingu na wasz związek to jeszcze jedna bardzo istotna kwestia. Dziecko śpiące w waszym łóżku uniemożliwia prowadzenie w nim jakiegokolwiek(!) życia seksualnego. Z drugiej strony może pozytywnie działać na kreatywność w tej kwestii😃. Utrudnia też komunikację, ciągłe szeptanie do siebie od 22 jest strasznie wkurzające. Są noce, kiedy śpiące między wami dziecko spowoduje, że przez całą noc nawet się nie dotkniecie, o jakimkolwiek przytulaniu nie wspominając. Szczerze mówiąc jest to dla mnie często bardzo niefajne.

Czy łatwo się przyzwyczaić do malucha w łóżku, w którym wcześniej spaliście tylko we dwoje? Na początku jest trochę dziwnie, ale to uczucie szybko mija. Teraz kopiący mnie w plecy przez sen, śpiący prostopadle do nas Staś nawet mnie tak bardzo nie wkurza😃. Nie wiem, jak u niego z hormonem wzrostu i ogólnym wpływem naszych metod wychowawczych, ale nasz niespełna siedmiomiesięczny wariat zaczyna nam ostatnio próbować stawać… Cieszę się też, że Maja nie musi go po każdym karmieniu odkładać do jego łóżka – ma Next2Me, ale ponieważ w ostatnich tygodniach zrobił się totalnie ruchliwy, to musi spać między nami, żeby ograniczyć ryzyko, że spadnie nam z łóżka. Następnym zakupem będą pewnie barierki na łóżko.

A jak to jest u was? Jesteście za RB? Pozwalacie swojemu dziecku spać w waszym łóżku? 

Jeżeli chcesz wiedzieć, co u mnie słychać, to polub mnie na Facebooku i obserwuj na Instagramie. 

Nie zapomnij udostępnić tego wpisu, a jeżeli na Twoim profilu wywiąże się ciekawa dyskusja pod postem z linkiem do bloga Tata Łukasz, to koniecznie prześlij mi screen na Instagramie – shoutout w Instastory gwarantowany! 

Praw­dzi­we szczęście? Móc się dzielić:
Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email
Print this page
Print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.