10 miesięcy tacierzyństwa – totalna (r)ewolucja

Staś ma już prawie 10 miesięcy. Nie mam pojęcia, kiedy to zleciało, serio. Od 10 miesięcy śpię inaczej, myślę inaczej i mam kompletnie poprzestawiane priorytety w życiu. Przez te 10 miesięcy wykańczaliśmy nowe mieszkanie (kompletnie zasypując je rzeczami Stasia i dla Stasia), zmieniliśmy jeden samochód, byliśmy w Paryżu, na road tripie po pięciu krajach, na nartach w Beskidach i tysiąc razy na weekend u dziadków. Czytaj dalej

Krótka instrukcja usypiania dzieci dla początkujących ojców

Instagramie – przemówiłeś!😄

Bardzo przydałby mi się taki artykuł jeszcze kilka miesięcy temu… Cóż, tych kilka miesięcy później jestem ZNACZNIE bogatszy o doświadczenia w usypianiu mojego dziewięciomiesięcznego Stasia.

Wiadomka – każde dziecko jest totalnie inne. Jedne śpią pięknie prawie każdej nocy, i to bez konieczności stosowania sztuczek takich, jak opisane poniżej, a na inne, te przeciwnego bieguna, nie działa po prostu nic. Nasze przejścia ze Stasiem pokazały, że tak naprawdę dziecko śpi tylko wtedy, kiedy chce. A samo sztuczne usypianie do spania na pewno go nie zmusi, może co najwyżej mu trochę w tym pomóc. Czytaj dalej

Podział obowiązków w rodzinie z perspektywy faceta, czyli JAK JA MAM Z NIM ROZMAWIAĆ?

Jeżeli to nie jest pierwszy wpis na tym blogu, który czytasz, to pewnie wiesz, że dość często wspominam o tym, że DZIECKO ZMIENIA WSZYSTKO. Układ w związku, sprawy finansowe, zarządzanie czasem, plany wyjazdowe, seks (o czym przeczytasz TUTAJ)

Moja perspektywa jest lekko ograniczona – jesteśmy rodziną 2+1. W rodzinach wielodzietnych wygląda to pewnie bardzo inaczej, ale ponieważ większość z was jest albo rodzicami od niedawna, albo macie dzieci dopiero w planach, to postaram skupić się na tym, jak ogarnąć sam proces zmian w kwestii obowiązków rodzinno-domowych, a nie jak zmenedżować stado głodnych i głośnych maluchów w wieku 0-9. O tym będzie oddzielny wpis…za kilka lat😃. Czytaj dalej

Tata podróżujący, czyli jak opanować tacierzyństwo (i związek) na odległość?

Cześć! Tęskniliście?😃

Przez ostatnie dwa tygodnie byłem w Stanach na kolejnym dłuższym wyjeździe służbowym. Jak zwykle było bardzo intensywnie – nawet pomimo tego, że obiecałem sobie, że wrzucę chociaż jeden wpis, nie udało się. Przez jet lag przez pierwsze kilka dni wstawałem codziennie o 4-5 rano (na osłodę dostawałem spacery po Waszyngtonie przy wschodzącym słońcu i po pustych ulicach), a jak już przyzwyczaiłem się do nowej strefy czasowej, to zaczęło się robić bardzo intensywnie. Wracałem do hotelu o 17, i już nie miałem sił ani ochoty na nic, poza prysznicem i krótkim spacerem. No i telefonem do domu (o ile wyrobiłem się przed północą…) Czytaj dalej

Dlaczego czasem nam nie wychodzi, czyli tacierzyństwo jako emocjonalny rollercoaster

Dwa dni temu wróciłem do domu trochę wcześniej, żeby Maja  mogła wyjść na kilka godzin do kosmetyczki🙄. Mieliśmy zostać ze Stasiem sami. No… plus jeszcze nasze dwa koty😃. No biggie, pomyślałem, zostawałem z nim często i na długo i te wieczory tata+syn były moimi ulubionymi. Trochę zabawy na macie z tysiącem zabawek dookoła, trochę marudzenia i noszenia na rękach, karmionko i spanko. Przy dobrych wiatrach będę miał godzinę dla siebie. Idealnie❗ Czytaj dalej

Nie mamy w domu telewizora! ZWARIOWALIŚMY?!

Kiedy w październiku zeszłego roku wyprowadzaliśmy się z naszego ukochanego mieszkania na Bemowie, a wprowadzaliśmy się do znacznie większego pod Warszawą, podjęliśmy decyzję, że telewizor z nami nie jedzie. Maja była wtedy w dziewiątym miesiącu ciąży, a na nowym osiedlu nie było jeszcze możliwości podłączenia kablówki. Przez kilka dni zastanawiałem się, czy na pewno potrzebuję telewizora do szczęścia, i tak włączałem do tylko rano szykując się do wyjścia do pracy, kiedy Maja jeszcze spała, a wieczorami służył nam wyłącznie jako większy ekran do oglądania seriali na Netflixie. Czytaj dalej

Rodzicielstwo bliskości – część PIERWSZA. Współspanie (łóżko rodzinne) – jak to jest u nas?

Rodzicielstwo bliskości (RB) to bardzo popularna u nas (albo być może tylko u nas blogerów…), ale też do pewnego stopnia kontrowersyjna filozofia rodzicielstwa. Nie chcę słowem „filozofia” nikogo przestraszyć, bo jest to raczej mniej lub bardziej luźny zbiór rekomendacji i zaleceń sprowadzający się, jak to pięknie określiła moja żona, do traktowania dziecka w taki sam sposób, w jaki my sami chcielibyśmy być traktowani. Czytaj dalej

Co to jest ten CrossFit, czyli wcale nie mam tylu lat, ile mam :-)

Jeżeli przeczytałeś stronę O MNIE, albo chociaż bio na głównej, to pewnie już wiesz, że oprócz bycia tatą i dyrektorem w pewnej fundacji jestem również zajęty wyskakiwaniem na CrossFit 🙂 CrossFit to stosunkowo nowa dyscyplina sportu, wymyślona zaledwie kilkanaście lat temu przez Grega Glassmana w, naturalnie, USA, a obecnie światowy brand „owned by Reebok”. Czytaj dalej

Bycie tatą to również popełnianie błędów, ale wcale nie powinieneś się tym przejmować

Mam ostatnio wenę do dwuznacznych tytułów… Chociaż ostatnio nadrabiamy, to może to jeszcze pozostałość po braku snu przez pierwsze ząbkowanie Stasia. Jadąc dzisiaj do pracy (no dobra… na CrossFit) myślałem o pewnej zasadzie, którą przez długie miesiące starał mi się wpoić pewien mądry człowiek – don’t make the perfect the enemy of the good. Lepsze wrogiem dobrego. Czytaj dalej

Wakacje już za trzy tygodnie!

Hej! Dzisiaj krótki wpis – właśnie uświadomiłem sobie, że za trzy tygodnie wyruszamy na pierwsze prawdziwe i długie wakacje ze Stasiem! Wracamy do jednego z naszych ulubionych miejsc – Piran/Portoroż, czyli taki mały kawałek Słowenii z dostępem do Morza Adriatyckiego, które jest tam super czyste i mega przejrzyste. A do tego wrócimy do jednej z moich ulubionych wakacyjnych rozrywek z poprzedniego naszego wyjazdu tam, czyli śniadanie na Słowenii, obiad w Chorwacji i kolacja we Włoszech! Serio, zarówno do pierwszej niezłej restauracji w Chorwacji, jak i do Triestu we Włoszech mamy 30 minut jazdy. Zdjęcie na górze jest akurat z jednodniowego wypadu ze Słowenii do Triestu – było rewelacyjnie, bardzo się cieszę, że tam wracamy! Czytaj dalej