Seks w ciąży i po porodzie – mity, których wcale nie obalam – PART ONE

Zbierałem się do wpisu o seksie w ciąży i po porodzie długie tygodnie. Temat kontrowersyjny i to wcale nie ze względu na to, że pojawia się w nim to straszne, zakazane słowo na „s”, ale dlatego, że kwestia współżycia (lub jego braku) w związku, w którym co najmniej jedno z was jest w ciąży obrosła tyloma mitami, a do tego większość aspektów z nim związanych jest tak cholernie indywidualna, że jakakolwiek opinia przelana na papier i wysłana w tłum jest jak spacer po bardzo cienkiej linie. Do tego prowadzenie bloga wcale nie oznacza, że chcę wywalać swoje prywatne życie na widok publiczny, więc bardzo starałem się znaleźć balans między tym, co prywatne, a tym, co chcę napisać na podstawie również własnego doświadczenia.

To na pewno nie jest jedyny wpis na ten temat (stąd PART ONE) w tytule. Ile ich będzie? Nie wiem, to zależy od was, ale o tym poniżej!

Kilka dni temu zrobiłem na Instagramie – @tatalukasz.pl (dlaczego mnie jeszcze nie śledzisz?!😡) ankietę, w której zapytałem, czy następny wpis powinien być o trzech najbardziej trafionych zakupach dla dziecka z mojego punktu widzenia, czy też o seksie właśnie. Serio, widząc wyniki po kilkunastu godzinach byłem w lekkim szoku – seks wygrał 89:11. Kolejna niespodzianka – głosowały głównie dziewczyny! Jeden z wniosków nasunął się sam – to nie tylko my, faceci, panikujemy, że jak ona zajdzie w ciążę, to zacznie się, przynajmniej na dłuuuugie miesiące, ten okres w życiu, kiedy łóżko służy tylko do spania, a stół do jedzenia😈. A być może to właśnie dziewczyny panikują bardziej…

Poszedłem za ciosem – po zakończeniu tej ankiety zapytałem, jakie konkretnie aspekty powinienem poruszyć. Odpowiedzi było zaskakująco sporo. I ponownie – pisały głównie dziewczyny! Obiecałem pełną poufność, więc nie będę cytował całych wypowiedzi, ale trzy główne pytania, które się pojawiały, to jak faceci przyjmują zmieniające się ciało kobiety w czasie ciąży (pod względem seksualnym), czy podczas ciąży i po po rodzie cokolwiek się dzieje, a jak się nie dzieje, to dlaczego. No to po kolei:

URÓSŁ MI TYŁEK, MAM WIELKI BRZUCH, JAK ON NA MNIE PATRZY, TO NA PEWNO NIE MA NA MNIE OCHOTY!

Powiem tak: 😄😄😄😄😄

Ogólnie to wydaje mi się, że laski naczytały się za dużo Cosmo, potem opowiedziały facetom, co tam przeczytały i teraz wszyscy myślą, drogie dziewczyny, że to tylko u was seks zaczyna się rano i że jest wielowymiarowy, a my to tak w każdej chwili z każdym i wszędzie i w sumie nieważne, czy słońce, grad, czy deszcz, nic nieważne, natura i tak zadziała więc spodnie w dół i lecimy.

No więc nie, nie jest tak. U nas ochota na seks to coś pewnie niewiele mniej złożonego, niż u was, chociaż bardziej niż świece i płatki róż nakręca nas myśl, że zaraz znów będziecie nasze, a w ciąży dodatkowo działa na nas fakt, że to dzięki wam spełniliśmy swój biologiczny obowiązek i pokazaliśmy wszystkim, że spłodzić potomstwo to dla nas piece of cake. Bardzo nam (wam?) w tym nakręcaniu pomaga!

To, co widzimy, to wasze strachy i głupie ciążowe kompleksy. Nagle zaciemniamy sypialnię, jak przy bombardowaniu, chowamy się pod kocykiem… No nie idźcie tą drogą. Widzimy was przez cały dzień. Seks to akurat zdecydowanie najgorsza jego część na zakrywanie tego, co nas najbardziej kręci! Jeżeli już naprawdę musicie, to kombinujcie z pozycjami – są przecież takie, w której nie widzimy tej części was, która waszym i tylko waszym zdaniem na pewno nam się nie podoba…

SEKS W CIĄŻY? UGH!

No to zależy, dla kogo… Pewnie obie strony muszą się do tej myśli przyzwyczaić, ale poza rzadkimi okresami w trakcie ciąży (zapytaj lekarza, internet to nie LuxMed), zagrożenia dla dziecka nie ma. Trochę uogólniam i zakładam, że bardziej ekstremalne zabawy cię nie interesują…

Z własnego doświadczenia – lekkim dyskomfortem psychicznym na początku jest to, że coś tam w środku żyje, a do tego do MOJE DZIECKO, więc jak to tak… Życzę wszystkim takiej cierpliwości i wyrozumiałości oraz spokoju w zapewnianiu, że wszystko jest/będzie dobrze, jakimi zasypała mnie Maja. Serio, to jest obawa, którą trzeba po prostu we dwójkę przegadać.

Mniej częste współżycie w ciąży to sprawa indywidualna, ale jeszcze nie spotkałem kogoś, kto bardzo by się skarżył😉. Z reguły opinie (głównie dziewczyn) plasują się gdzieś pomiędzy „nic się nie zmieniło”, a „w ciąży jeszcze fajniej!”. I tak, ponoć to prawda, że seks w ostatnich dniach pomaga lekko przyspieszyć poród. Spróbujcie, jest fajnie!☺

A tak na super poważnie, rada prosto z ❤ – przez kilkanaście tygodni po porodzie będziecie mieć na głowie małe dziecko, przewijanie, niespanie, karmienie, lekarzy, położne i milion rzeczy do kupienia/ogarnięcia. Wykorzystajcie jak tylko możecie te pare miesięcy na to, żeby być jak najbliżej, bo to bardzo zaprocentuje w niedalekiej przyszłości. Jak nie seks, to chociaż jakieś mizianko, wiesz…😊

SEKS PO PORODZIE…

Podobno istnieje, ale jeszcze nikt go nie widział…

Dobra, a na poważnie – to zależy, jak przebiegł poród. Dla niewtajemniczonych, jeżeli spojrzymy na to wyłącznie z punktu widzenia współżycia po porodzie, to mamy tu trzy opcje: cesarka, siłami natury bez zszywania krocza, siłami natury z koniecznością założenia szwów. TAK, jeżeli ciąża i poród są jeszcze przed tobą, to przykro mi, że dowiadujesz się tego ode mnie. Elastyczność ma swoje granice i pękające krocze to nie jest niestety rzadkość. Konieczność sztucznego jego nacięcia to też opcja na stole… O szczegółach pogadajcie z lekarzem, ja nie będę się wymądrzał na tematy medyczne. Dość sensowny wstęp do takiej rozmowy znajdziesz klikając tutaj.

Krocze szyte po pęknięciu/cięciu – najprawdopodobniej kilkanaście tygodni bólu. Zapomnijcie o czymkolwiek na kilka miesięcy. Po prostu nie, i tyle. Jak spróbujecie, to będzie bolało, + kolejne pięć tygodni czekania.

Brak konieczności szycia krocza (w tym cesarka) – według naszej szkoły rodzenia 10 tygodni przerwy to minimum. Wtedy największym twoim wrogami są…

HORMONY

Tak, to prawda. I Ty, mężczyzno, musisz zrozumieć, że jak Ci mówi przez długie tygodnie/miesiące, że jeszcze za wcześnie, to masz zrozumieć. To znaczy możesz jej mówić, że masz na nią ochotę, ale nie frustrować się, że ona na Ciebie nie. To nie ona mówi, to przez nią przemawiają jakieś prolaktyny… Ona jest teraz przede wszystkim mamą, a Twoje potrzeby są chwilowo gdzieś pomiędzy potrzebą wyjścia z psem na spacer, a potrzebą wymiany wody w akwarium. Czyli nisko. Ale spoko, to minie! A Ty, dziewczyno, musisz nauczyć się z nim o tym rozmawiać tak, żeby nie myślał, że już go nie chcesz.

To naprawdę da się wytrzymać. Będziecie tak niewyspani przez pierwsze kilka miesięcy, że i tak żadne z was nie będzie mieć głowy do bzykanka, więc głowa do góry!😃

Jak już wspominałem na początku, to nie będzie jedyny wpis z serii seks a młodzi rodzice. Jednak do tego potrzebuję waszej pomocy – piszcie do mnie, co was interesuje, martwi i przeraża. Naprawdę będę mega happy, jeżeli uda mi się wyjaśnić wątpliwości chociaż jednej osoby! Obiecuję, że nie wrzucę screenów wiadomości na InstaStory, ani że nie opublikuję cytatów waszych maili! Piszcie do mnie na Insta @tatalukasz.pl, albo mailem na adres z zakładki O MNIE. A ci odważni zawsze mogą zostawić komentarz pod tym wpisem!🙂

Jeżeli chcesz wiedzieć, co u mnie słychać, to polub mnie na Facebooku i obserwuj na Instagramie. 

Nie zapomnij udostępnić tego wpisu, a jeżeli na Twoim profilu wywiąże się ciekawa dyskusja pod postem z linkiem do bloga Tata Łukasz, to koniecznie prześlij mi screen na Instagramie – shoutout w Instastory gwarantowany! 

Praw­dzi­we szczęście? Móc się dzielić:
Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email
Print this page
Print

3 odpowiedzi do “Seks w ciąży i po porodzie – mity, których wcale nie obalam – PART ONE”

  1. Czy jestem jedyną kobietą, która bardzo chciałaby mieć dziecko, ale bardzo nie chciałaby… Rodzić? Co śmieszniejsze – wiem „z czym się je” wszelkie operacje, cesarka to w końcu podobna historia i jakoś pomimo tego bardziej ufam siłom natury… Jestem przed 30 i jakoś ciągle mam takie myśli. Eh…

    1. Chyba raczej jesteś w większości 😜 Ja sobie powtarzałam, że gdyby natura nas nie wyposażyła w odpowiednie siły do porodu (i fizyczne i psychiczne) to gatunek ludzki już dawno by wyginął 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.